"Do szopy hej pasterze" - gra Dionizos - mgr inż. Dionizy Brylka, towarzyszy zespół "Alleluja" prowadzony przez p.mgr Beatę Sikora. Nagrania dokonano 24.01.2 9 likes, 0 comments - emmanu_ella_art on December 25, 2020: "Do szopy, do szopy wszyscy! Łapcie link: https://youtu.be/GQxC_ndoMug Lub jeśli chcecie wpis" d C d 1) Zawija i beznadzieja F G A Złota Jerozolima B F Bd A w biednym Betlejem Pani g C d syneczka w grocie powiła Zima się ludzi trzyma Złote denary wszędzie Bieda straszna w Betlejem Tam tylko Pan przybędzie Ref.: d C d Do szopy, do szopy wszyscy F C F Kto ogrzać pragnie ręce B C F d Z darami, z darmi, z darami B A d By odtajało Proste, zbite z desek 20 mm dwuwarstwowe drzwi do stodoły, szopy czy warsztatu.Dwie warstwy desek dają w efekcie dość szczelne drzwi.Zapraszam.W filmie wystą Nagranie Zespołu z Niedzielnej Mszy Św. o 19:30 z Kościoła Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła i Świętej Barbary w BełchatowieDo Szopy Do Szopy Wszyscy P Provided to YouTube by MTJDo szopy hej pasterze · Olga Bończyk · Zbigniew Wodecki · Alicja Majewska · Traditional · Traditional · 0Kolędują℗ MTJReleased on: Z najlepszymi życzeniami dołączamy chwilę przyjemnościUtwory świąteczne, kolędy tradycyjne i pastorałki w wykonaniu przedszkolaków i uczniów Szkoły Podstawow Provided to YouTube by The state51 ConspiracyDo szopy · Grupa FurmanaFurmańskie Kolędowanie – Najpiękniejsze Polskie Kolędy na Boże Narodzenie, Bluegrass, Fo About Jezus malusieńki Song. “Where words leave off, music begins!”. Wynk Music brings to you Jezus malusieńki MP3 song from the movie/album Kolędy. With Wynk Music, you will not only enjoy your favourite MP3 songs online, but you will also have access to our hottest playlists such as English Songs, Hindi Songs, Malayalam Songs, Punjabi Provided to YouTube by eMuzykaDo szopy · Noi Per DioKolędy℗ SolitonReleased on: 2012-10-12Main: Noi Per DioComposer: Kolęda tradycyjnaLyricist: Kolęda tradyc JFV3pDw. Szopy pracze podchodzą do domostw. Niszczą uprawy. Zdarzyło się nawet, że zaatakowały dzieci. Mieszkańcy proszą o pomoc, bo sami nie są w stanie poradzić sobie z tymi szkodnikami. w kreskówkach i mają słodkie pyszczki. Ale w prawdziwym świecie przenoszą groźne choroby i są wielkimi szkodnikami. Szopy pracze, bo o nich mowa, nie tylko niszczą uprawy i zabijają mniejsze zwierzęta. - Ostatnio jeden z nich zaatakował moje córki – mówi mieszkaniec Dąbroszyna. Zbigniew Deicksler mieszka z rodziną w Dąbroszynie. Poniemiecki dom z dużym ogrodem. Dalej linia kolejowa, łąki i tereny Parku Narodowego „Ujście Warty”. Bliskość przyrody, spokój, zieleń. Sielanka? Nie do końca. Problemy pana Zbigniewa, jego rodziny i innych mieszkańców Dąbroszyna zaczęły się w 2019 r. Wtedy zauważyliśmy na naszych podwórkach pierwsze szopy pracze. Było już po zmroku, gdy między krzewami winogrona zobaczyłem świecące punkciki. Ich oczy są charakterystyczne. W nocy błyszczą jak oczy kota, tylko większe. Wtedy nie wiedziałem jeszcze co nas czeka. Od tego czasu jest tylko gorzej – przyznaje pan Zbigniew. Szopy zaczęły coraz śmielej podchodzić do zabudowań. Niszczyły plony, wyjadały owoce i warzywa z ogrodów. Nie boją się ludzi. Świetnie pływają, kryją się w trawie i sprawnie wspinają się na drzewa. Pan Zbigniew kupił nawet klatki i zaczął szopy wyłapywać. Wywoził je kilkanaście kilometrów dalej. Jednak szybko zorientował się, że to nie rozwiąże problemu. Tym bardziej, że zwierzęta wracały. – Raz pomalowałem im tyłki farbą. Następnego dnia ten, którego wywiozłem, ponownie złapał się do klatki – mówi mężczyzna. Z roku na rok szopów jest więcej. Wystarczy spojrzeć na pobocza dróg. Między Kostrzynem nad Odrą, a Witnicą pod koniec czerwca leżały co najmniej cztery potrącone, nieżywe szopy. Uważajcie! Banda szopów praczy grasuje nad OdrąSzop rzucił się na dzieciW 2021 r. pan Zbigniew złapał do klatek 39 szopów. W tym roku już blisko 30. – Zazwyczaj były aktywne w lipcu i sierpniu, w tym roku zaczęły podchodzić do domów już na początku czerwca – mówi. Zagryzał zęby, gdy szopy niszczyły mu ogródek. Raz zmarnowały całe poletko kukurydzy. Połamały wszystkie łodygi, zniszczyły niemal dojrzałe kolby. Wyjadały marchewki i owoce z grządek. Miarka przebrała się w Boże Ciało. Wtedy córki pana Zbigniewa poszły zbierać truskawki. W pewnym momencie na 3 i 9-latkę rzucił się szop. Odstraszyła go stojąca w pobliżu matka dziewczynek. – Stwierdziłem, że coś trzeba z tym zrobić. Przecież te zwierzęta przenoszą całą masę groźnych chorób i bakterii. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby szop ugryzł albo podrapał moje dziecko – przyznaje pan Zbigniew za własne pieniądze kupił klatki, do których wyłapuje szopy, grasujące po jego posesji. Ale to nie rozwiązuje problemu. Gmina obiecała pomóc. Zbigniew DeickslerOd Annasza do KajfaszaMężczyzna zaczął dzwonić po urzędach i instytucjach. Wykonał kilkadziesiąt telefonów. Koła myśliwskie, nadleśnictwa, park narodowy. Wszyscy odsyłali go gminy, która zgodnie z prawem ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwo mieszkańcom i odpowiada za ochronę przyrody na swoim terenie. – Problem w tym, że gdy napisałem pismo do gminy, to ta przekazała moje pismo znowu do Nadleśnictwa Dębno, Parku Narodowego „Ujście Warty” oraz do koła łowieckiego „Celuloza” w Kostrzynie – mówi mężczyzna. – Zacząłem prosić o pomoc w gminie. Domagałem się pomocy, jakiekolwiek interwencji. Początkowo rozmawiano ze mną, później przestano nawet odbierać telefony. Tak, jakby nikt nie miał pomysłu na rozwiązanie problemu. A działać trzeba, bo problem narasta dosłownie z miesiąca na miesiąc i te zwierzęta zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców – siedział na lampie. Zwierzę postawiło na nogi strażakówSzopy to ogromny problemProblem z szopami nie jest niczym nowym. Walczy z nimi Kostrzyn nad Odrą (tu monitorowano nawet piasek w piaskownicach w poszukiwaniu bakterii, roznoszonych przez szopy), od lat zwalcza je też Park Narodowy „Ujście Warty”. Niedawno w pobliskim Bogdańcu udało się zrealizować projekt, dzięki któremu kupiono klatki i odławiano i uśmiercano te zwierzęta. – To gatunek obcy i inwazyjny, dlatego czyni w naszym ekosystemie ogromne spustoszenie. W ramach projektu kupiliśmy pułapki, odławiamy teraz kilkanaście szopów rocznie, przekazujemy je do instytutów badawczych, aby badać zagrożenia, jakie wiążą się z tym gatunkiem – mówi Piotr Pietkun, nadleśniczy z Nadleśnictwa Bogdaniec. Roznoszą choroby, są niebezpieczneSzopy po złapaniu są uśmiercane i utylizowane. Wielu mieszkańców nie zdaje sobie sprawy, jakie zagrożenia niosą ze sobą te zwierzęta. Te z pozoru urocze zwierzaki roznoszą choroby zakaźne i pasożytnicze, takie jak wścieklizna, leptospiroza, listerioza, tężec. Mają w swoim organizmie ogromną liczbę nicieni. Należy zachować duże środki ostrożności nawet podczas sprzątania z ulicy nieżywego, potrąconego szopa. Tymczasem niedawno ogólnopolskie media obiegły informacje o szopach, które odpoczywały sobie na latarniach ulicznych. Tak było 4 maja tego roku w Kostrzynie nad Odrą. Wówczas na miejsce wezwano strażaków. – Trzeba było zadzwonić po myśliwych i po prostu tego szopa zastrzelić – słyszymy od osób, które walczą z populacją szopa pracza. Polskie prawo pozwala bowiem na polowanie na te zwierzęta. Problem w tym, że myśliwi robią to niechętnie. Anonimowo przyznają, że to się po prostu nie opłaca. Koszty naboju i konieczność późniejszej utylizacji zwierzęcia są zbyt duże. Poza tym myśliwi nie mogą strzelać w sąsiedztwie zabudowań. A to właśnie coraz częściej w pobliżu domów żyją te zwierzęta. Stawianie pułapek jest uciążliwe- Co roku opiniujemy plany łowieckie. Za każdym razem podkreślam w nich, aby koła łowieckie znosiły limity odstrzału na szopy pracze. To jednak tylko opinia, która dla myśliwych nie jest wiążąca. Z szopami, ale też norkami amerykańskimi i innymi gatunkami inwazyjnymi walczymy na terenie naszego parku od lat. Wspólnie z czterema innymi polskimi parkami narodowymi realizowaliśmy projekt usuwania gatunków obcych, kupiliśmy klatki do ich wyłapywania. Część klatek wypożyczaliśmy do Kostrzyna na Odrą, później samorząd kupił swoje klatki. Ale stawianie pułapek jest dość uciążliwe, wymaga sporego nakładu czasu i pracy – mówi Konrad Wypychowski, dyrektor Parku Narodowego „Ujście Warty”. I przyznaje, że szopy pracze są dużym problemem. Jak sobie z nimi poradzić? To musi być wspólne działanie wielu instytucji na dużym terenie. Przykład nutrii, z którą również mieliśmy w Polsce problem pokazuje, że zwalczenie gatunków inwazyjnych może trwać długo. W przypadku nutrii zajęło to 30 lat – przyznaje K. Wypychowski Wyłapane na terenie lubuskiego parku narodowego szopy posłużyły m. in. jako obiekty badań dla Instytutu Ochrony Przyrody w Krakowie, gdzie prowadzone są badania na temat genetyki i pasożytów występujących u tych zwierząt. Gmina zareagowałaCzy problem mieszkańców Dąbroszyna uda się rozwiązać? - Będziemy chcieli zakupić pułapki, żeby odławiać szopy pracze i pomóc mieszkańcom. Mamy też uchwałę rady miasta, pozwalającą dofinansowywać odstrzał gatunków inwazyjnych. Podjąłem decyzję o zwołaniu spotkania ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Spróbujemy zmierzyć się z tym problemem – mówił nam w środę, 29 czerwca burmistrz Witnicy Dariusz Jaworski. Tego samego dnia pan Zbigniew dostał zaproszenie do urzędu gminy. – Reakcja gminy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. W środę wieczorem przyjechał do mnie burmistrz, na własne oczy zobaczył jak wygląda sytuacja. Gmina kupiła sześć klatek. Będą rozstawione w miejscu, gdzie pojawiają się szopy. Zwierzęta będą zabierane przez łowczego. Takie są ustalenia. w czwartek byłem w urzędzie gminy. Zapewniono mnie, że problemu tak nie zostawią. Mam nadzieję, że sprawę szopów w końcu uda się rozwiązać – mówi pan Zbigniew. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera admin - 29 grudnia, 2021Potrzebujesz usunąć szopy w swoim rodzinnym mieście? Obsługujemy ponad 500 lokalizacji w USA! Kliknij tutaj, aby wynająć nas w swoim mieście i sprawdzić ceny – aktualizacja na rok mogą bardzo dobrze jeść myszy i szczury, jeśli sytuacja się pojawi, ale nie jest prawdopodobne, aby zobaczyć szopy goniące za szczurem lub myszą. Są o wiele zbyt leniwe na to, i bardziej oportunistyczne również. Jeśli martwy szczur lub myszy prezentuje się, z drugiej strony, danie jest fair game. Będą jeść jak najwięcej z niego, jak mogą. To nie jest niezwykłe dla szopów jeść gryzonie, szczególnie te, które można znaleźć najeżdżając swój dom, ale są łatwiejsze i posiłki degustacji w ofercie. Jeśli masz szczury lub myszy w swoim domu, będą one przyciągać inne zwierzęta, szopy po prostu będąc jednym z nich. Jeżeli ty żyjesz w terenie który jest dobrze znać mieć wiele węży, ty możesz znajdować wzrost slithering bestie w twój domu lub na twój ziemi gdy ty masz gryzoni infestation zbyt. Te gryzonie są dobrze znane z przyciągania szerokiej gamy innych zwierząt, głównie większych zwierząt, które byłyby sklasyfikowane jako drapieżniki. Racoons nie działa jako myszy lub szczurów zapobiegania metody, głównie dlatego, że szopy spowodować prawie tak samo może problemy jak gryzonie zrobić, a nawet bardziej tak w niektórych przypadkach. Niezależnie od tego, jakie dzikie zwierzę wtargnęło na Twoją posesję, zadzwoń do profesjonalistów, aby dowiedzieć się, jak chronić Ciebie i Twój dom już dziś. Potrzebujesz usunąć szopy w swoim rodzinnym mieście? Obsługujemy ponad 500 lokalizacji w USA! Kliknij tutaj aby wynająć nas w swoim mieście i sprawdzić ceny- zaktualizowane na rok 2020. Jeśli zastanawiasz się, co utrzymuje przynosząc szopy do swojego podwórka cały czas, odpowiedź jest prawdopodobnie jedzenie. W rzeczywistości, wiedząc i rozumiejąc, co dzikie zwierzęta szukają, szczególnie w sensie żywności, jest to świetny sposób, aby być w stanie następnie pozbyć się ich. Jeśli będziesz ciągle oferował coś, czego one chcą, nie masz szans na udaną eksmisję. Na wolności szopy zjadłyby następujące rzeczy:Insekty – Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, dlaczego szopy wciąż kopią twoje podwórko po deszczu, to dlatego, że zwierzę wykorzystuje wzrost dostępności pożywienia. Mnóstwo owadów zalewa obszary trawiaste i gleby po deszczu, mając nadzieję na jak najlepsze wykorzystanie sytuacji. Inne zwierzęta robią to samo. Jajka – Szopy uwielbiają jajka, zwłaszcza te, które zostały pozostawione bez opieki w gnieździe dla nich. Zjedzą nawet małe pisklęta, jeśli będą miały ku temu okazję, w tym kurczaki, chociaż i tak uciekną, gdy pojawi się matka. Zazwyczaj nie chce walczyć z kurczakami czy większymi ptakami, interesuje go tylko żerowanie na jajach i mniejszych. Ryby – Szopy uwielbiają żyć w pobliżu wody. W wielu przypadkach zanurzają swoje jedzenie w wodzie zanim je zjedzą, chociaż nikt tak naprawdę nie jest pewien dlaczego to robią. Wszyscy mamy swoje przemyślenia na ten temat – niektórzy uważają, że to po to, aby zmiękczyć jedzenie i ułatwić jego spożycie. Inni uważają, że może to być sposób zwierzęcia na upewnienie się, że jedzenie jest czyste i gotowe do spożycia. Inni eksperci twierdzą, że może to być po prostu dla czystej zabawy. Nie wiemy. Co wiemy to to, że prawie zawsze żyją blisko wody i są całkiem dobre w łowieniu ryb. Życie morskie – Jak również łapanie ryb, szopy będą jeść traszki, żaby, kijanki, kraby, mniejsze ryby skorupiaki i wszystko inne, co mogą znaleźć. Owoce & warzywa – Istnieje wiele źródeł owoców, jagód, warzyw i wszelkiego rodzaju innych roślinnych rozkoszy wiosną i latem, ale mają one tendencję do wysychania na zimę. Mniejsze ssaki – Jeśli samiec szopa znajdzie gniazdo z młodymi w środku srogiej zimy, nie będzie myślał o kanibalizmie, bo tak naprawdę nie ma wyboru. Będzie musiał jeść albo umrzeć z głodu. Szopy, zarówno samce jak i samice, zjedzą również mniejsze szczury i myszy, ale wolą coś, co już umarło. Są dość leniwe. Wolą raczej natknąć się na posiłek, niż musieć go upolować. Małe węże – W rzeczywistości wszystko, co jest mniejsze od szopa ma potencjał, aby stać się ofiarą, tak długo, jak nie odskakuje, nie walczy lub nie robi zbyt wiele hałasu, gdy szop próbuje go obezwładnić. Dla więcej informacji, możesz chcieć kliknąć na jeden z tych przewodników, które napisałem:Ile kosztuje usuwanie szopów? – get the lowdown on to get rid of raccoons – my main raccoon removal info raccoon trapping photographs – get do-it-yourself job blog – learn from great examples of raccoon jobs I’ve in the attic . Dodaj komentarz „Jakie Betlejem? Przecież Chrystus urodził się w Krakowie” – powtarzają w żartach twórcy szopek krakowskich. Odwiedziliśmy wystawę poświęconą tym wyjątkowym dziełom. Dzieła zgromadzone na wystawie skrzą się złotem, uzupełnionym zielenią, czerwienią i granatem. Tomasz Gołąb /Foto GOŚĆ Najmniejsza szopka ma wysokość 8 cm i została umieszczona na łyżeczce do herbaty. Nieco tylko większą wpasowano w krakowski obwarzanek, a inną, równie małą, ustawiono na kolorowym talerzyku. Najwyższa sięga 3,2 m. Wszystkie pięćdziesiąt szopek, zaprezentowanych w warszawskim pałacu Pod Blachą, łączą śmiałe nawiązania do krakowskiej architektury. – Takie stajenki są ewenementem na skalę światową. Dlatego trzy lata temu zostały wpisane na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO – mówi „Gościowi” Katarzyna Rogalska, kuratorka wystawy „Szopki krakowskie”. Na bogato Tradycja budowania szopek sięga XIII w. Jej prekursorami byli franciszkanie, choć później zaczęli ją kultywować członkowie innych zakonów. Każdy szukał sposobu na stworzenie najpiękniejszej. Twórcy prześcigali się w coraz bardziej fantazyjnych formach i dekoracjach. Jedno pozostawało niezmienne: wykonany z drewna model stajenki musiał przypominać tę biblijną. W jej środku umieszczano figurki postaci, które uczestniczyły w scenie Bożego narodzenia. Jeszcze w średniowieczu szopki zaczęły pojawiać się nie tylko w kościołach, lecz także w przestrzeni publicznej. Ich prezentacji często towarzyszyły jasełka, cieszące się dużym zainteresowaniem. W tamtym czasie szopkarstwem zajęły się też osoby świeckie. Wśród krakowskich artystów amatorów przeważali żacy, uczniowie szkół parafialnych i rzemieślnicy. To właśnie oni wpadli na pomysł zastąpienia drewnianej konstrukcji okazałą budowlą, nawiązującą do architektury stolicy Małopolski. – Bogato zdobione szopki miały wzbudzać zainteresowanie arystokratów, którzy wypłacali twórcom wynagrodzenie za odgrywanie przedstawień jasełkowych w ich domach. W XIX w. wielu krakowskich murarzy i cieślów, hobbystycznie zajmujących się szopkarstwem, mogło dzięki temu zarobić trochę pieniędzy. Wystawianie jasełek było istotnym źródłem dochodu zwłaszcza jesienią i zimą, kiedy nie mieli pracy w swoich zawodach – opowiada Katarzyna 1937 r. odbył się pierwszy Konkurs Szopek Krakowskich. Wówczas mieszkańcy wybierali najpiękniejsze spośród 86 zgłoszonych prac. Tradycja ta jest kultywowana do dziś. Najpierw twórcy prezentują swoje dzieła pod pomnikiem Adama Mickiewicza, później przechodzą w barwnym korowodzie do Muzeum Krakowa, gdzie jury wybiera zwycięzców w trzech kategoriach: seniorzy, młodzież i dzieci. W pierwszej nagrody są przyznawane w czterech grupach: duże (powyżej 120 cm wysokości), średnie (od 120 do 70 cm), małe (od 70 do 15 cm) i miniaturowe (do 15 cm). W tym roku w konkursie wystartowało 40 i gramofonŻeby szopka mogła zostać uznana za krakowską, musi spełnić kilka wymogów. Do jej budowy trzeba wykorzystać takie materiały jak tektura, dykta, drewno i papier, a ściany należy obkleić staniolem, czyli cienką kolorową folią. Budowla powinna być symetryczna i składać się z kilku kondygnacji oraz z co najmniej trzech wież. Warto czerpać inspiracje z bazyliki Mariackiej, kaplicy Zygmuntowskiej, Zamku Królewskiego, Barbakanu, Sukiennic czy Bramy Floriańskiej. Ważnym punktem odniesienia dla współczesnych twórców pozostaje model stajenki wykonany przez murarza Michała Ezenekiera pod koniec XIX w. Budowla z charakterystyczną cebulastą kopułą jest najstarszą szopką przechowywaną w Muzeum Etnograficznym w zgromadzone na wystawie skrzą się złotem, uzupełnionym zielenią, czerwienią i granatem. Większe są podświetlone, mają też elementy ruchome. – Kiedyś wykorzystywano do tego celu zwykłe żarówki i prosty mechanizm gramofonowy. Dzisiaj twórcy mają do dyspozycji znacznie bardziej zaawansowane narzędzia. Dzięki rozwojowi technologii szopki cały czas ewoluują, z roku na rok są coraz ciekawsze – mówi dr Mariusz Klarecki, kurator intrygujących budowli stanowią ich „mieszkańcy”. W środku znajdujemy nie tylko figurki Jezusa, Maryi, Józefa i Trzech Króli, lecz także legendarnych postaci, Szewczyka Dratewki, Smoka Wawelskiego, Stańczyka, Lajkonika i Pana Twardowskiego. Nie brakuje osób zasłużonych dla naszej historii, np. Józefa Poniatowskiego, Tadeusza Kościuszki, Adama Mickiewicza, Jana Matejki i Jana Pawła II. W szopkach wykonanych z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości pojawiają się Józef Piłsudski, Roman Dmowski oraz Ignacy Jan chętnie nawiązują do współczesnych wydarzeń. Na wystawie oglądamy szopkę upamiętniającą Światowe Dni Młodzieży, zorganizowane w Krakowie w 2016 r. Jesteśmy świadkami sceny, w której papież Franciszek pozdrawia pielgrzymów z okna pałacu biskupiego przy ul. Franciszkańskiej 3. Naszą uwagę przykuwa też niewielka budowla, przygotowana na stulecie Wisły Kraków. Na trybunach okalających żłóbek stoją kibice, trzymający w dłoniach szaliki z emblematem ulubionego klubu piłkarskiego (ciekawe, co o tym sądzą zwiedzający wystawę kibice Legii…). W innych szopkach pojawiają się nawiązania do pandemii COVID-19 – niektóre postacie noszą przetrwaNa wystawie w pałacu Pod Blachą przeważają prace dwóch szopkarskich klanów: Malików i Markowskich. Niektóre dzieła zostały wykonane przez jednego artystę, inne przez całe rodziny. – Ta tradycja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, a umiejętności są zazwyczaj kształtowane w relacji mistrz–uczeń. Znamy jednak także historie osób, które nie miały wśród swoich bliskich żadnego szopkarza, ale zainteresowały się tym rzemiosłem. Niektórzy uczestniczyli w warsztatach organizowanych w Muzeum Krakowa – mówi Katarzyna zależności od rozmiarów wykonanie jednej szopki zajmuje od kilku miesięcy do nawet dwóch lat. Większość artystów zaczyna od szkicu. Maciej Moszew, biorący udział w Konkursie Szopek Krakowskich nieprzerwanie od 1961 r., z marszu przystępuje do pracy. Do ostatniego momentu nie wie, jaki będzie rezultat. Na budowę jednej ze swoich ostatnich szopek poświęcił 4 tysiące godzin. „Ja tak dziwnie pracuję, że projektuję szopkę w 3D w mojej pamięci” – mówił w jednym z artysta, który zabrał głos w wyświetlanym w ramach wystawy filmie „Kraków szopką opowiedziany”, wyjaśniał, że w trakcie pracy robi sobie przerwy na spacery po mieście, ponieważ jest ono dla niego największą inspiracją. Na fascynację szopkarzy Krakowem zwraca także uwagę dr Klarecki. – To oni są najlepszymi obserwatorami tej charakterystycznej architektury. Potrafią z niej wyłuskać najciekawsze elementy, których mieszkańcy nie dostrzegają na co dzień – mówi szopkarstwa kiedyś odejdą. Kto ich zastąpi? Nasi rozmówcy przekonują, że młodych adeptów z całą pewnością nie zabraknie. Już dzisiaj duże sukcesy w konkursach odnoszą piętnastoletnia Emilia Krawczyk i trzydziestoletni Filip Fotomajczyk. Nie trzeba być jednak mieszkańcem Krakowa, aby dołożyć małą cegiełkę do podtrzymania tej tradycji. Udowodnił to dr Klarecki, który wraz z synem zbudował intrygującą szopkę z klocków Lego (wśród postaci stojących przy żłóbku pojawia pielęgniarka, to kolejne nawiązanie do pandemii). Pod tym nietypowym dziełem umieszczono krótką zachętę do działania: „Po powrocie do domu spróbuj swoich sił, budując własną szopkę z papieru lub klocków”. To co, zaczynamy?•